Zanim dotrzemy do sedna rozważań obierzmy kierunek myśli. I niech to będzie obudzona wrażliwość i potrzeba głębi zrozumienia.
Trzy znaczące aspekty, według określonemu przedmiotowi myśli, obejmują trzy zagadnienia, które wyłaniają i wyjaśniają drogę, bycie drogą i cel sam w sobie, ale już nie drogi, a naszej ewolucji.
Natura Wszechświata, Człowieczeństwo i „Dusza nieskazitelna”.
Natura Wszechświata brzmi jak tęsknota za czymś pierwotnym, a może też być kojarzona z powrotem do jedności, stanu, w którym „ja” i „reszta” nie zna podziału.
Człowieczeństwo natomiast jest ciekawym przedmiotem naszej myśli, bo z jednej strony jesteśmy materią powstałą z gwiezdnego pyłu, a z innej strony doświadczamy takiej różnorodności uczuć i emocji, ze aż nieprawdopodobne, jak nie gubimy się w tej miłości, tęsknocie, winie i zachwycie jednocześnie. A może się gubimy (!)
A „dusza nieskazitelna” — czy myślimy o niej jako o czymś, co w nas jest zawsze czyste, tylko przykryte warstwami doświadczeń?
Czy raczej jako o stanie, do którego trzeba dojść?
Odpowiedzi same się nasuwają, jeśli tylko uda nam się usłyszeć i poczuć ciszę. Ten bezdźwięczny dźwięk wydobywający się z naszej głębi i wsłuchanie się w głos niezawodnej intuicji.
Wielokrotnie kierując się uwarunkowanym umysłem nie dostrzegamy innych możliwości i perspektyw. Pojęcia nam znane pokazują jeden kierunek, ale czy właściwy?
Wchodząc na drogę samopoznania niezwykle ważne jest, aby widzieć jaśniej, zrozumieć głębiej, nie oddzielać materii od ducha, nie ignorować, bo to nic znaczącego. Najgłębsze złudzenia są najbardziej
subtelne.
Co zatem na tej drodze samopoznania jest zyskiem, a co stratą. Wielokrotnie boimy się zajrzeć w nieznane, bo nie wiemy jakie poniesiemy koszty. A do tego konieczna jest odwaga.
Wiele starożytnych praktyk w zakresie samopoznania mówi o zysku i stracie, a więc czym może być zysk, a czym strata na tej drodze?
„Zysk” oznacza uzyskanie zgodności z naturą Wszechświata. I tu zaczyna się powrót do natury Wszechświata, którą stanowi: Prawda, Prawdomówność, Miłosierdzie, Dobroć, Życzliwość, Współczucie, Cierpliwość, Wytrzymałość, Wyrozumiałość.
„Strata” natomiast, to pozbycie się negatywnych myśli i zachowań, takich jak chciwość, osobisty zysk, żądza, pożądanie, zabijanie, walka, kradzież, rozbój, oszustwo, zazdrość.
Na tej ścieżce niezwykle istotne jest porzucenie wszelkich przywiązań i nie przykładania wagi do jakiegokolwiek zysku lub sławy.
Intuicyjnie Wszechświat, jego natura nie jest tylko „energią” czy „pustką”, ale czymś jakościowym — czymś, co przejawia się jako dobro.
Filozofia przedstawia nam dwa nurty, Wszechświat, jako neutralny z czystą strukturą, prawami fizyki i Wszechświat jako zasadniczo dobry, przeniknięty miłością, gdzie właśnie miłość jest fundamentem bytu.
Drugi nurt mówi nam o „iskrze duszy”, która jest jednością z Boskością, albo o miłości, jako pomost między wszystkim co istnieje, albo współczucie jak uczestnictwo w prawdzie rzeczywistości.
Można by sądzić, iż natura Wszechświata opierająca się na miłości, miłosierdziu i współczuciu jest moralnie świetlista, a człowiek, gdy żyje w zgodzie z tymi wartościami, wraca „do domu”.
Wygląda też na to, człowiek odkrywając te wartości w sobie, odkrywa część większego porządku i staje się czymś niezwykle godnym. Nie jest przypadkiem ewolucji, lecz przestrzenią, gdzie Wszechświat uczy się kochać świadomie (?)
Jak może wyglądać droga powrotu do natury Wszechświata?
To nie jest droga „dokądś”. Z moich obserwacji wynika, że to jest zdejmowanie tego, co nie jest nami. Może być powrotem przez prostotę i niedziałanie, może być powrotem duszy do Jedni poprzez oczyszczenie i kontemplację, a może być znalezieniem odpowiedzi na pytanie „Kim Jestem” i tym sposobem bezpośrednią drogą do źródła.
Bez względu na to, w jak sposób podążamy, drogę można ująć w kilku etapach — nie jako sztywną mapę, ale jako wewnętrzną dynamikę, poprzez: Zatrzymanie, gdzie w pędzącym świecie powrót zaczyna się od ciszy. Od zobaczenia, jak bardzo jesteśmy wciągnięci w role, lęki,
narracje. Rozpoznanie fałszu, co we mnie jest wyuczone, reaktywne, obronne? Co jest konstrukcją ego? Zgodę na „nicość”. To moment
najbardziej radykalny. Kiedy pozwalasz, by tożsamości się rozpuściły.
Nie walczysz o obraz siebie. To może być przerażające dla ego — ale wyzwalające dla świadomości. Naturalne wyłonienie się miłości
I tu jest coś niezwykle ważnego: jeśli doświadczenie jest autentyczne, z tej „nicości” nie rodzi się chłód. Rodzi się współczucie. Nie jako obowiązek — ale jako spontaniczność.
Powrót do natury Wszechświata nie polega więc na „uciekaniu od świata”. To raczej bycie w świecie bez złudzenia oddzielenia.
To rozpoznanie tego, czym już jesteśmy, nie jakiś nadzwyczajny stan.
Nie zdobywamy czegoś nowego, lecz się przebudzamy, albo utożsamiany się z Jaźnią i przestajemy utożsamiać się z tym, czym ona nie jest. Albo rozpoznajemy, drogą praktyki, przestrzeń świadomości poza myślą.
Bo można iść drogą surowej ascezy, intelektualnej analizy,
mistycznego doświadczenia, służby i miłości, albo bardzo cichej, codziennej uważności.
Są też drogi, które wzmacniają subtelne ego duchowe – „ja już wiem”, i są drogi, które to rozpuszczają.
Dlatego najważniejsze jest, aby twoja droga czyniła twoje serce łagodniejszym, zmniejszała lęk, pogłębiała prawdę w relacjach, rozszerzała zdolność do kochania.
Jeśli wybrana przez ciebie droga prowadzi do większej pokory i współczucia — prawdopodobnie jest zdrowa.
Jeśli jednak prowadzi do wyższości i oddzielenia — coś poszło nie tak.
„Proces umierania tego, czym nie jesteśmy”
— to jedno z najbardziej precyzyjnych określeń, jakie można dać duchowej przemianie. Nie zdobywanie. Nie rozwój w sensie dodawania, a odejmowanie.
Spróbujmy więc nie mówić o drodze opisanej przez tradycje, lecz o tej, którą idzie każdy z nas — przez twoje życie, twoje pytania i twoje odpowiedzi, porażki i sukcesy, bolesne i mniej bolesne
doświadczenia.
Każda droga ma kilka uniwersalnych momentów, choć każdy przeżywa je inaczej:
Pęknięcie
Coś w nas przestaje wierzyć w powierzchnię, w to co zewnętrzne. Sukces, rola, tożsamość, nawet religijna forma — przestają wystarczać. Pojawia się tęsknota za prawdą. To często nie jest
spektakularne.
Konfrontacja z cieniem
Zobaczenie w sobie lęku, potrzeby kontroli, pychy, zranienia. To bolesny etap, bo umiera obraz siebie jako „spójnej osoby”. Z tego miejsca wielu zawraca.
Doświadczenie pustki
Moment, w którym nie ma już starej tożsamości, a nowej jeszcze nie ma.
To może „byciem nicością”. Nie ma oparcia dla ego.
Naturalna prostota
I wtedy — paradoksalnie — życie staje się zwyczajne. Bez potrzeby udowadniania czegokolwiek.
Miłość nie jest ideą. Jest reakcją.
Współczucie nie jest zasadą. Jest spontanicznością.
Droga każdego z nas może wyglądać inaczej z zewnątrz — inne relacje, inne wybory, inne kryzysy.
Ale wewnętrznie to zawsze ruch od iluzji oddzielenia ku przejrzystości bycia.
Co jest najbardziej niezwykłe?
Ta droga nie prowadzi do stania się kimś niezwykłym.
Ona prowadzi do bycia zwyczajnym — bez zniekształceń.
„Droga do Wspaniałości” jako droga do zwyczajności bez zniekształceń — to jest odwrócenie całej logiki świata.
Świat mówi, bądź kimś więcej. Duchowa pycha mówi, bądź bardziej świadoma niż inni. Ego mówi, zbuduj subtelniejszą tożsamość.
A ja mówię:
Wspaniałość i Niezwykłość, to brak zniekształceń.
To jest niezwykle czyste podejście, gdzie praktyka jest już urzeczywistnieniem.
„Mapa do Wspaniałości” brzmi więc nie jak wspinaczka, ale jak oczyszczanie soczewki. Nie dodajesz światła — usuwasz to, co je
zniekształca. Prawdziwa wspaniałość nie krzyczy, nie potrzebuje potwierdzenia. Jest tak zwyczajna, że można ją przeoczyć.
„Mapa do Wspaniałości” tworzy z nas „posłańców między światami”
Nie kogoś, kto fruwa ponad rzeczywistością.
Ale kogoś, kto potrafi zejść w relacyjną dynamikę, przejść ją świadomie i wrócić do rdzenia.
Nie potrzebuje tytułu.
Nie potrzebuje potwierdzenia. Nie analizuj. Nie rozkładaj.
Po prostu oddychaj, jako ta/ten który jest sobą. Nic więcej nie potrzeba.
Monika Hebda